Dzieje się tak dlatego, ponieważ skupiając na przesądzie swoją uwagę i energię, podsycając ją myślą (i wiarą), że wpłynie on niekorzystanie na nasze życie, to tak się stanie. Warto popracować nad swoimi przeświadczeniami i zastanowić się, czy warto wierzyć w przesądy. A jeśli już w nie wierzyć, to wierzyć inaczej. Na opak.
#21 Tak, ale w tym przypadku odzywa się analogia, sami mamy wpływ na własne decyzje ale przez to podejmujemy lekkie działania wobec innych sugerując im dalsze postępowanie (wspomniane przez Ciebie wychowanie i charakter) , można by powiedzieć że charakter jest zależny tylko od nas samych ale to błąd gdyż jedna i ta sama osoba urodzona w dwóch różnych środowiskach stała by się dwoma odmiennymi personami. Ale nie zapominajmy o naszej wolnej woli, o tym że pomimo iż mamy ustalony pewny styl życia i pewną prawidłowość w podejmowaniu decyzji to w tym wszystkim często zdarza nam się używać karcianego blefu. Tak naprawdę prostoliniowość naszego działania możemy w każdym momencie radykalnie zmienić, co nie przeszkodzi by nadal było ona odwzorowaniem naszej osobowości. #22 Powiem wam co myśle o przeznaczeniu, ale najpierw 2 przykłady: - chrześcijaństwo - wróżbici i horoskopy Dobra, jedziemy: Czy wierzyć w przeznaczenie jest dobrze czy źle? Zadając to pytanie warto zapytać 'pod jakim względem?'. Trzymajmy się więc względu swojego oraz bliźniego (chyba to źle ująłem, ale no spoko). Jeśli wierzymy w chrześcijaństwo poświęcamy czas Bogu (chodzimy do kościoła, modlimy się wieczorem) mając nadzieje, że Bóg dla nas przygotował misję (czy to nawrócić paru ludzi czy powstrzymać zło w naszym otoczeniu, a może coś bardziej ambitnego). Nierzadko okazuje się, że nic takiego sie nie dzieję. Warto jednak też zwrócić uwagę na to, że mimo straconego czasu, wielu z nas próbuje iść za dekalogiem, a więc jesteśmy dobrzy (choć to też pojęcie względne) dla innych jak i dla siebie. Nie zabijaj, nie kradnij - to samo mówi nam prawo! Tak wiec podsumowując chrześcijaństwo stwierdzam, że warto jest wierzyć w nie, nawet jeśli założe że Boga nie ma. Teraz te 'szczęśliwe' horoskopy. "w tym tygodniu spotka cie szczęście w pracy oraz w związku." Czytasz sobie to i myślisz: skoro spotka mnie coś dobrego w pracy to może w końcu zaczne sobie odpoczywać w niej, widać że ktoś docenił moją pracę. Obijasz się w pracy jak tylko możesz, szukając w tym czasie partnerki po necie, a pod koniec miesiaca szef dajac wypłate komunikuje, żebyś przyniósł mu jutro na biurko wypowiedzienie z pracy. Rozgoryczenie to najlżejsze słowo jakie ukazuje twoje emocję. Krótko mówiąc czytając horoskopy i postępując tak jak one mówią, a nie tak jak powinieneś, sam pod sobą dołki kopiesz, gdyż dążysz do tego 'co ktoś przepowiedział'. Tak więc horoskopy są 'be'. Czy ja wierze w przeznaczenie? Nie, nie wierzę. Nie jestem katolikiem, nie jestem ateistą, a wiec nie mówie że Boga nie ma albo że jest (bo niby jak to udowodnić?), gdybym natomiast był katolikiem musiałbym wierzyć, że ci wszyscy święci byli przeznaczeni do jakiegoś celu, a jeśli oni to ja też (tyle że do mniejszego). Każdy z nas jak był mały myślał, że zawojuje świat (nie powiecie mi, że tak nie było), teraz z biegiem lat zaczynamy szczerze wątpić w to, a później pewnie temu zapzeczamy (sądząc iż to niemożliwe). Jestem tego zdania, że to czyny świadczą o tym jaki jest człowiek i co on naprawdę zrobi w życiu (Kasprowicz zdał maturę w wieku bodajze 24 lat, pochodził z biednej rodziny, a zobaczcie jaki jest sławny; innym przykładem jest Hitler, który był słaby i 'schorowany' gdy był mały, a jak bardzo zmienił świat...). #23 Ja sama nie wiem czy istnieje coś takiego jak przeznaczenie ... niby kierujemy naszym życiem, sami podejmujemy decyzje, ale czy to nie jest z góry gdzies przewidziane ? kieruje naszym zyciem. #25 Wg mnie "przeznaczenie" nie istnieje. Losy człowieka to wynik jego wyborów i to one kształtują życie w taki, a nie inny sposób. #26 Zgadzam się z przedmówcą nasze losy to wynik naszych decyzji, decyzji innych oraz przypadku #28 Ja myślę, że przeznaczenie istnieje. Może to Bóg pisze dla nas scenariusze a my tylko nieświadomie je realizujemy ? #29 Takiego rozumowania nigdy nie pojmuję. W takim razie po co na mózg, po co świadomość? Po co czegokolwiek się uczymy? Równie dobrze możemy siąść na podłodze i tak tkwić godzinami patrząc w ścianę. To też będzie przeznaczenie. #30 każdy jest kowalem własnego losu i my sami decydujemy o nim. może jest przeznaczenie, ale to nasze decyzje mają konsekwencje w przyszłości. więc można to różnie podzielić. #31 Ja nie wierzę w przeznaczenie, wszystko zalezy od naszych czynów i postepowania #32 Jak sobie pościelisz tak sie wyśpisz... Nie ma czegoś takiego jak przeznaczenie. "Przeznaczenie" wymyślił taki sam głupiec jak ten co wymyślił "Boga" #33 Jak sobie pościelisz tak sie wyśpisz... Nie ma czegoś takiego jak przeznaczenie. "Przeznaczenie" wymyślił taki sam głupiec jak ten co wymyślił "Boga" mówisz w takim tonie, jakby to było w 100% pewne... że człowiek rodzi się jako niezapisana tablica, kartka i on sam ją zapisuje. Z którejś tam kolejnej strony jest tak, że kto wierzy w Boga też w wolną wolę i wolę Bożą... Dziwne to wszystko i poplątane. #39 No właśnie... A jak wytłumaczyć np. to, że Bóg wie co będzie dalej, czy coś takiego.. Kościół często o tym mówi, że Bóg zna nas, i zna też naszą przyszłość... Co o tym myśleć...? <_< #40 A jak wytłumaczyć to, że ten Bóg istnieje? Jak patrzę na Kościół dzisiaj, na te twarze w habitach, sutannach, które gonią tylko za kasą, to przestaję wierzyć. Czy oni szerzą prawdę o Bogu, czy cieszą się z dostatku, a na pytanie: "Czy Bóg istnieje", odpowiadają: " Taa, jasne" i zagryzają to ciachem... A przeznaczenie? Jeśli chodzi o takiego Ptysia, to chyba on nigdy nie spotkał się z przeznaczeniem... A może, nie wiedział, jak to będzie wyglądało.
Odpowiedzi (1) Trololo22. Stereotypy to poglady niemajace potwierdzenia w rzeczywistosci. Kiedys ktos je wymysli i sa uwazane za prawdziwe do teraz. Nie moga one byc prawdziwe, bo na przyklad kolor wlosow nie moze byc wyznacznikiem inteligencji. Blondynki sa glupie- przeciez nie mozna podpinac wszystkich kobiet z blond wlosami do osob glupichOdpowiedz w tym temacie Dodaj nowy temat Poprzednia 1 2 Dalej Strona 1 z 2 Rekomendowane odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Wierzycie w przeznaczenie? Wierzycie, że ktoś jest Wam przeznaczony? Wierzycie w to, że jeżeli cierpi się całe życie to tak już musi być, bo mimo wzlotów i upadków zawsze wychodzi na to samo? Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Nie, Ty jesteś kowalem swojego losu. Ty nim sterujesz nie żadne przeznaczenie. Z każdego bagna da się wyjść na plus. Widzę że masz jakiś problem i przezywasz chwile zwątpienia. Opisz swój problem na forum to Ci na pewno pomoże i całkiem możliwe, że uda się go nam rozwiązać. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź To chyba najtrudniejsze pytanie na forum, z jakim się do tej pory spotkałam:) Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Nie, gdyby tak było i odnosiło się ono, do każdej osoby na Ziemi, to zapewne nie było by tak niesprawiedliwie, chociaż fajnie było by zwalić winę za niepowodzenia i nieprzychylność. Zapewne też było by magicznie,gdy każdy wiedział że jest nam osoba pisana a wyznacznikiem tego byłby poryw serca od pierwszego wejrzenia a nie kwestia dopasowywania się latami i nie zaradności. Z tym cierpieniem to jest chyba tak, że najgorzej mają osoby z tym na starcie,przekonane i wychowane w tym, że nic już się nie zmieni, niż te które w formie przeplatanki liczą na promyk słońca z pochmurnego nieba. Podoba się mi stwierdzenie mówiące, że życie to nie film, nie można go obejrzeć ponownie, więc trzeba zadbać o jego treść, całym sobą. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Nie, gdyby tak było i odnosiło się ono, do każdej osoby na Ziemi, to zapewne nie było by tak niesprawiedliwie, chociaż fajnie było by zwalić winę za niepowodzenia i nieprzychylność. Zapewne też było by magicznie,gdy każdy wiedział że jest nam osoba pisana a wyznacznikiem tego byłby poryw serca od pierwszego wejrzenia a nie kwestia dopasowywania się latami i nie zaradności. Z tym cierpieniem to jest chyba tak, że najgorzej mają osoby z tym na starcie,przekonane i wychowane w tym, że nic już się nie zmieni, niż te które w formie przeplatanki liczą na promyk słońca z pochmurnego nieba. Podoba się mi stwierdzenie mówiące, że życie to nie film, nie można go obejrzeć ponownie, więc trzeba zadbać o jego treść, całym sobą. A nie się podoba cała Twoja odpowiedź. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Moje zdanie jest takie, że swoim działaniem można oczywiście polepszyć swoją sytuację życiową w przyszłości, lecz życie jest na tyle nieprzewidywalne, że mimo wielkich perspektyw i wydawałoby się nam "nieograniczonych" możliwości, nagle może się wszystko zepsuć, i nie układa się tak jak miało... A przecież w naszym mniemaniu sukces jaki mieliśmy właśnie osiągnąć był już wręcz pewny... Trzeba do wszystkimi plananów podchodzić z wielkim dystansem i brać pod uwagę możliwość niepowodzenia z nawet tej najmniejprawdopodobnej niesprzyjającej przyczyny... Życie niestety jest na tyle nieprzewidywalne, że nie można nigdy być pewnym czegoś w stu procentach. Człowiek jest kowalem swojego losu - ale niestety tylko po części... Nie można iść przez życie z głową w chmurach pewnym krokiem, z wielkim przekonaniem, że skoro działam to napewno mi się uda i wszystko będzie po mojej myśli... Wiara w sukces jest oczywiście motorem który napędza chęć działania i daje nadzieję na powodzenie - bez wiary w sukces nie widziałby człowiek sensu działania... Mówi się, że nadzieja matką głupich... Trzeba mieć nadzieję, ale też na wszystko patrzeć realnie, aby w razie niepowodzeń być przygotowanym na najgorsze. Człowiek dąży cały czas do tego, aby nie być zaskakiwanym przez życie - w pewnym sensie można po części uzyskać taki stan rzeczy poprzez zrozumienie i przewidywalność, zastanawianie się nad tym jaki efekt przyniesie nasza decyzja i z wielu różnych możliwości wybieranie "tej najlepszej" która będzie owocowała w przyszłości jak najmniejszymi stratami... Ten temat jest na dłuższe wypowiedzi, lecz ja postarałem się zawęzić moją opinię, aby nie zanudzać. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Też się z tym zgadzam. Poprostu od poczatku mojego życia zbyt zwiele się wydarzyło, żeby nie wierzyć w to, że tak miało być, że takie było moje przeznaczenie. Bardzo dużo okliczności to potwierdziło. Aż tu nagle osoba, której bezgranicznie zaufałam i powierzyłam swoją osobę, mówi: nie ma przeznaczenia, nie ma takiego czegoś jak los, nie ma idełu. Liczy się to co jest tu i teraz. I po części w to uwiarzyłam. Zrozumiałam, że nie ma niczego. Ależ byłam naiwna. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Życie, koleje losu przeważnie to "parabola" - raz na wozie, raz pod wozem... Kwiatuszek skoro uważasz, że raz są wzloty, a raz upadki, a w końcu i tak wychodzi źle, to w tym momencie tak samo można by było stwierdzić w momencie wzlotu, że raz jest gorzej raz lepiej, lecz i tak zawsze wyjdzie na dobre,.. To jakie zdanie mamy na temat życia zależy od sytuacji w jakiej właśnie się znajdujemy. To w jakiej pozycji w tej chwili się znajdujemy rzutuje na postrzeganie wszystkiego.. Wszystko zależy od tego z jakiej perspektywy się patrzy na daną sprawę - jedna osoba by powiedziała na szklankę smacznego napoju zapełnioną do połowy - (ze smutkiem) - "szklanka jest w połowie już pusta...", a inna na tę samą szklankę, mając inne podejście - z radością "ta szklanka jest do połowy zapełniona". Wszystko zależy od tego jak się na to zapatrujemy, przedmioty z każdej strony wyglądają inaczej... Trzeba się starać postrzegać i złe i dobre cechy stanu rzeczy... Trzeba wyciągać wnioski i szukać nawet z najcięższych traumatycznych przerzyć pozytywnego wpływu... Doświadczenia życiowe jakie spotykają każdego człowieka kreują jego podejście do świata... Całe życie człowiek się uczy... Zmienia pod wpływem wydarzeń swoje poglądy. Żeby czuć się pewnie to trzeba umieć podchodzić do wszystkiego z dystansem i wykorzystywać to czego nas nauczyło życie, kiedy jesteś ze wszystkim ostrożna to szanse na to, że popełnisz błąd bardzo maleją... Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Ciesze się, że mogłem coś doradzić :-) Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Myślę, że nie ma czegoś takiego jak przeznaczenie. Gdyby było, moglibyśmy siedzieć całymi dniami przed tv, a życie samo by się toczyło ;) z resztą, mam wrażenie, że mówiąc o wierze w przeznaczenie trochę zamykamy drogę samemu sobie, bo przestajemy wierzyć, że coś jest naprawdę w naszych rękach. Wtedy w momencie jakiegoś upadku mocniej przeżywamy niepowodzenie, bo utwierdzamy się w tym, że "pisane jest nam być nieszczęśliwym", a to nie dość że przyciąga kolejne niepowodzenie, to jeszcze odbiera siłę, aby walczyć o lepsze. No a jeśli chodzi o przeznaczenie w miłości. Zauważ, że większość związków i małżeństwo powstaje między osobami z tego samego miasta/województwa/kraju. Biorąc pod uwagę ilu ludzi jest na świecie, to raczej jest mało prawdopodobne, że taki Marek z Radomia jest nam pisany, bo dlaczego akurat nie Mark z Kanady? :) poza tym weźmy też pod uwagę taką sytuację: każda osoba na świecie ma jakąś sobie przeznaczoną. Jedna się wyłamuje i nie wiąże się z "przeznaczoną sobie", dajmy na to, że wybiera kogoś innego lub chociażby woli być sama. Co wtedy? Cała piramida przeznaczenie wali się na całym świecie ;) Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość julia7843 Zgłoś odpowiedź Ja wierzę,że my dokonujemy wyborów dobrych albo złych i tym samym mamy wpływ na swoje dalsze życie,którego koniec wieńczy Sąd Boży i wtedy konsekwencje tych wyborów ponosimy przez całą wieczność. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Hmmm.... fajny temat :) Można powiedzieć, że przeznaczenie to niesamowite zbiegi myśleniem, pragnieniami, można sprawić, że wydarzenia się materializują- fizyka kwantowa. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź ja nie wierzę ale... uważam że nasza śmierć jako taka jest gdzies ustalona. Swoją teorię wysnułam na kilku przypadkach ocalałych z katastrof w jakiś magiczny sposób, o ludziach którzy cudem uniknęli śmierci. By potem umrzeć albo ze starości albo z jakiejkolwiek innej przyczyny. To mi daje trochę do myślenia, że np oglądam filmik, w którym dwa samochody się zderzają siła odrzutu rzuca je na chodnik i jakimś cudem oba mijają kobietę która akurt tam jest,tak jakby coś je rozdzieliło i przelatują obok niej. To tak jakby ktoś stweirdził że to nie jest jej czas, że nie teraz że nie tak. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Trick ja nie wierzę ale... uważam że nasza śmierć jako taka jest gdzies ustalona. Swoją teorię wysnułam na kilku przypadkach ocalałych z katastrof w jakiś magiczny sposób, o ludziach którzy cudem uniknęli śmierci. By potem umrzeć albo ze starości albo z jakiejkolwiek innej przyczyny. To mi daje trochę do myślenia, że np oglądam filmik, w którym dwa samochody się zderzają siła odrzutu rzuca je na chodnik i jakimś cudem oba mijają kobietę która akurt tam jest,tak jakby coś je rozdzieliło i przelatują obok niej. To tak jakby ktoś stweirdził że to nie jest jej czas, że nie teraz że nie tak. No tak coś w tym jest. Dlatego kiedyś silnie wierzyłam w takie rzeczy, a teraz sama już nie wiem. Może chciałam uprzyjemnić życie. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Nie ma przeznaczenia. Pojęcie przeznaczenia zawiera w sobie pewne okrucieństwo. Natomiast życie jest inne. To łańcuch zdarzeń, pprzyczyn i skutków. Z pewnymi uwarunkowaniami rodzimy się, a na pewne rzeczy sami mamy wpływ. Życie i los to pewna wypadkowa. Pamiętać trzeba, że życie wciąż się zmienia..., jak rzeka. Po nocy przychodzi dzień. Są w życiu okresy trudniejsze i okresy wytchnienia. Są też i wspaniałe momenty :) Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość miśka_20 Zgłoś odpowiedź Są 2 drogi naszego losu i w zależności od tego jakie decyzje podejmujemy tak właśnie nasze życie się układa i tyle... Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość Mala__Mi Zgłoś odpowiedź Człowiek jest kowalem swojego losu i sam może go wykuwać. To co powiedziała Trick może byc prawdą ale ja wolę wierzyć że jednak mam szanse wywinać się smierci.. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź ~Mala__Mi Człowiek jest kowalem swojego losu i sam może go wykuwać. To co powiedziała Trick może byc prawdą ale ja wolę wierzyć że jednak mam szanse wywinać się smierci.. A coś Ci dolega? :( Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość OnPoiPrzed Zgłoś odpowiedź pietuch Życie, koleje losu przeważnie to "parabola" - raz na wozie, raz pod wozem... pietuch - chyba sinusoida? 'Parabola' to będzie albo 'TYLKO raz na wozie, a cały czas pod wozem' albo 'TYLKO raz pod wozem, a cały czas na wozie'. ;) (taki mat-joke) ;) Co do przeznaczenia? Mam mieszane uczucia. Wierzę w opatrzność niż w ślepy los. Wiele zależy od nas, ale też nie jesteśmy w stanie zmienić całego świata. Z wieloma rzeczami trzeba się pogodzić, wiele można zmienić. Nie ograniczać myśli i próbować wzbić się odrobinę. Odkryć szczęście i wewnętrzny spokój. Sami sobie roimy, że przeznaczenie kieruje nami, często do cierpienia, je po prostu usprawiedliwiając. Żyjemy w czasach, w których łatwo się pogubić. Nauczyłem się doceniać każdą sytuację w moim życiu, nawet tę negatywną, nie bać się szczerości, nie oszukiwać się i pracować dla siebie na siebie. Różnie bywa, byle do przodu! ale... przeznaczenie - to tylko frazes Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość OnPoiPrzed Zgłoś odpowiedź ~miśka_20 Są 2 drogi naszego losu i w zależności od tego jakie decyzje podejmujemy tak właśnie nasze życie się układa i tyle... Tylko 2 drogi??? Nieeeee... ;) Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość Mala__MI Zgłoś odpowiedź Kwiatuszek nic mi nie dolega :) napisałam tak bo gdyby śmierć była już zapisana to np perspektywa śmierci np poprzez utopienie mnie jakoś nie rajcuje... wolałabym mieć na to wpływ a przynajmniej móc walczyć oto aby żyć jak najdłuzej Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość Zezka Zgłoś odpowiedź Ja tam w to wierzę. Wierzę, że pewne rzeczy są nam przeznaczone i tyle. Miałam tego wiele dowodów w swoim życiu Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość PSYCHOPATA Zgłoś odpowiedź Osobiście wierzę w coś,co ludzie zwą przeznaczeniem. Bywałem już w tak wielu sytuacjach,że dla mnie istnieje. Widzę ludzi którym nie dawano szans na życie,a oni trzymają się go uporczywie,są szczęśliwi,ponieważ wygrali walkę ze śmiercią. Moja córka chociaż była na skraju życia i śmierci dostała życie. Widzę ludzi po wielu miłosnych perypetiach w końcu spotykających tę jedyną osobę. Spotykam ludzi którym udało się wyjść bez szwanku z wypadku w którym zginęli inni. Moim zdaniem,to nie jest przypadek. Owszem,my wpływamy na nasze decyzje,podejmujemy je,ale to nie wszystko,coś istnieje i kieruje po części tym życiem. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Poprzednia 1 2 Dalej Strona 1 z 2 Statystyki użytkowników 39221 Użytkowników 1556 Najwięcej online Kto jest online? 0 użytkowników, 0 anonimowych, 488 gości (Zobacz pełną listę) Brak zarejestrowanych użytkowników online Najnowsze Najpopularniejsze Najczęściej czytane Chmura tagów Wiara jest wielkim darem od Boga. Rozwija się w czasie całego ludzkiego życia. Młody człowiek dojrzewając zgłębia ją, poznaje, ocenia fakty, zdobywa wiedzę i z własnej nieprzymuszonej woli powierza się Bogu i chociaż wiara przewyższa rozum, staje się najistotniejszym elementem w jego życiu. Jest fundamentem, na którym buduje Tematy Ostatnie wpisy Ostatnie tematy Obserwuj Ignoruj Temat przeniesiony do archwium Przeznaczenie. Czym dla mnie jest i czy w nie w ogóle wierze? Sa takie rzeczy na swiecie, których istnienia nikt nie jest w stanie udowodnic. Nie mieszcza sie one w ramach zadnych naukowych teorii. Nie mozna empirycznie zbadac ich istnienia. Nauka, cala ludzka mysl na tym polu zawodzi. Jednak wystarczy cos zupelnie innego, calkowicie oderwanego od rzeczywistosci – wiara. Trzeba po prostu wierzyc. To niestety nie jest takie proste. O wiele latwiej opierac swoje przekonania na namacalnych dowodach, niz na czyms tak bardzo abstrakcyjnym jak wiara. W przypadku przeznaczenia nie ma innego wyjscia. Trzeba w nie uwierzyc, jezeli chce sie przyjac istnienie tego zjawiska. Na pytanie czy w nie wierze wystarczy odpowiedz tak lub nie. Nie trzeba niczego uzasadniac. Kiedys zadalem sobie wlasnie to pytanie. Czy wierze w przeznaczenie? Odpowiedz nie byla latwa. P rzeciez tyle razy w róznych sytuacjach moglem doswiadczac jego istnienia. Czasami bylem bardzo zaskoczony, ze moje losy potoczyly sie tak a nie inaczej. Cos musialo kierowac biegiem wydarzen, to nie mógl byc zwykly przypadek. Z drugiej strony jednak mój racjonalny umysl nie mógl zaakceptowac jakiejs tajemniczej, poteznej sily kierujacej moim zyciem. Wydaje mi sie, ze wtedy nie udzielilem jednoznacznej odpowiedzi. Czy teraz sie cos zmienilo? Tak, wlasciwie zmienilo sie wszystko, cale moje zycie, sposób, w jaki patrze na swiat. Powodem tej przemiany bylo tylko jedno wydarzenie. Na mojej drodze pojawila sie Ona. To wystarczylo. Czy zmienilo sie równiez moje zdanie na temat przeznaczenia? Teraz jestem juz pewien. Teraz juz moge udzielic jednoznacznej odpowiedzi. Wierze w przeznaczenie. To dzieki Tobie moja muzo odkrylem, ze nie mozna patrzec na swiat przez pryzmat racjonalnego umyslu, ze istnieja w nim pewne tajemnicze sily, których czasami nie jestesmy nawet swiadomi, a maja one na nas tak ogromny wplyw. Dzieki jej stalem sie romantykiem, wlasciwie to zawsze nim bylem, ale ukrywalem to przed samym soba. Swiat nabral dla mnie barw, stal sie zupelnie inny, pociagajacy swoja tajemniczoscia. Gdyby nie przeznaczenie nie spotkalibysmy sie. To ono kierowalo i nadal kieruje naszym zyciem. Jednak nadal nie udzielilem odpowiedzi na moje pytanie. Czym dla mnie jest przeznaczenie? Czy jest ono jakims tajemniczym zjawiskiem, którego nalezy sie bac? Czy ogranicza ono moja wolnosc i dlatego trzeba mu zaprzeczyc? Kazdy czlowiek moze dac inna odpowiedz na te pytania. Ja nie boje sie przeznaczenia, nie chce z nim walczyc. Ono wplywa na moje zycie, jest pewnego rodzaju droga pozbawiona drogowskazów. Nigdy nie wiemy dokad ona nas zaprowadzi.. to wszystko są bzdury: numerologia, wiara w przeznaczenie, wróżbiarstwo, horoskopy i wiele innych idiotyzmów NEW AGE. I tam, tez nie wierze w takie rzecz, bzdura i tyle, przynajmniej zaoszczedzam czas na czytaniu horoskopow i pieniedzy na wrozkach :) A w przeznaczenie? nie wiem, ja wierze w Boga :) czyli nie możesz wierzyć w przeznaczenie No w sumie racja genio :) Chyba chodzilo mi o to, ze wierze w jakis Jego plan, ktory sie spelnia niezaleznie od naszych wyborow wolnej woli. :) Jeszcze gorzej :) niestety :) Jak ktos wierzy w Boga, to jest ok :) hmm a jaką religię wyznajesz ilecka? boski plan ktory spelnia się niezależnie od naszej woli- to brzmi do mnie bardziej przemawia chrześcijańska wizja kondycji ludzkiej-kazdy człowiek posiada wolną wolę natomiast bog w swej mądrości wie jak ją w przyszłości (rozumianej wg naszych kryteriów bo bog jako byt najwyżsy stoi poza czasem..) wykorzystamy. Witajcie. Tez nie wierze w takie tam bzdety jak horoskopy, numerologie i taroty. Jednak wierze w mojego "aniola struza", który czasami pomaga mi kierować moim losem. No tak! Jest źle, ale moglo byc jeszcze gorzej. tego typu boski plan, który się spełnia niezależnie od naszej woli i naszych czynów to właśnie jeden z wielu elementów new age, to jest przerażające, nie tylko tak brzmi. Takie przeświadczenie prowadzi do relatywimu moralnego :"można robić największe świństwa i tak nie ma to żadnego znaczenia" zresztą, czym innym jest wiara w Boga, a czym innym w nasze wyobrażenie o Nim. No wlasnie to mialam na mysli, rahma, kurcze chyba dzisiaj zle wyrazam moje mysli, wybaczcie ale ucze sie normalnie mozg sie lasuje. PS. jestem katoliczka. Temat brzmi "czy wierzycie w przeznaczenie". Wiara w Boga, to zupelnie inny temat. Temat rzeka, bo..... religlii jest wiele, a Bóg jest jeden. Dlatego po korekcie genia, napisalam ostatecznie ze nie wierze w przeznaczenie (hmm problemy z koncentracja mysli :P) za to wierze w Boga. To tyle. A ja nie wierzę w boga. Natomiast ostatnio zaczynam wierzyć w przeznaczenie. Zawsze uważałam, że każdy człowiek jest kowalem swojego losu, ale zdażyło mi się w życiu tak wiele dziwnych "zbiegów okoliczności", że zaczęłam się zastanawiać... hmmm, przeznaczenie - sami jestesmy jego autorami - takie jest moje zdanie. Kazdy z nas w dowolym momenice może zmienić swe rzeznaczenie, kierunek jaki obrał, stoczyc się lub wspiąc na szczyty. To jest nasza jednostkowa decyzja. Wystarczy miec własne zdanie i umiejętnosc samooceny poprzez własne sumienie. Moje motto: " Umieć spojrzec każdemu czlowiekowi jakiego spotkałem w moim życiu prosto w oczy w dniu mojej śmierci" Sami piszemy nasze przeznaczenia a nie jakieś tam durne cyferki, numerki i słowa-klucze jednej czy drugiej pseudo wróżbitki. Osobiście śmieszą mnie te osoby - skądinąd wiem z dośwaddczenia jakie mają powodzenia w Italii... Bóg pomaga jesli nie zapomnimy rozmawiać z Nim... ja tam wierze w przeznaczenie - wierze ze kazdy z nas po cos przyszedl na ten swiat i ze nie wszystko w naszym zyciu moze ulozyc sie tak jakbysmy tego tak sie dzieje moze to czego pragniemy i do czego dazymy nie jest zgodne z naszym PRZEZNACZENIEM?? wiara w tzw. przeznaczenie jest podświadomą potrzebą każdego człowieka kontaktu z Bogiem. Agnostyk odrzuca Go i wytwarza sobie "boskie protezy" w postaci na przykład przeznaczenia, sił kosmicznych, sił natury itp. W sumie samo przeznaczenie nie jest mniej bzdurną rzeczą od kart, czy fusów. Padło też słowo "sumienie". Agnostyk nie jest w stanie, używając jedynie swoich kategorii rozumowania, określić istoty sumienia. Nie jestem uczona w teologii. Moim zdaniem wystarczy wybrać sobie cel i skutecznie do niego dążyc nie przeszkadzajac jednocześnie innym. Jesli swiom wysilkiem osiagniemy ten cel, to nie ma sensu dziekować za to przeznaczeniu. Po prostu byly sprzyjajace okolicznosci. No chyba, że nic sie nie robi i czeka na przeznazcenie, to przeznazcenie jest oczywiste. Tepiejemy i mamy zawężone horyzonty. Oj biada nam, biada. Wówczas tylko narzekamy, ze inni maja lepiej. Taak...Z tymi trafnymi wyborami w życiu bywa różnie. To bardzo trudne znaleźć "złoty środek"-najlepsze dla nas rozwiązanie z uwzględnieniem innych osób...Może wiara w przeznaczenie to wymówka dla naszych chybionych decyzji?... Zawsze można powiedzeć: "tak musiało być, siła wyższa". Cześć:) a ja wierze w przeznaczenie rozumiane jako Wolę Bożą. Wierze że wszystko co się nam przytrafia ma jakiś sens i cel (Nawet jeśli jest to wielkie cierpienie - wiem cos o tym), nawet jesli nie zawsze go od razu widzimy, a czasem nigdy się nie dowiemy albo nawet nie będziemy wiedzieć że dzięki jakiemuś wydarzeniu w przeszłości miało miejsce inne w późniejszym czasie. poza tym każdy ma z góry wyzanczoną długość życia i ten czas ma na stanie się dobrym człowiekiem. My mamy wolną wolę w zakresie decydowania o swoim postępowaniu tzn czy będzie ono dobre czy złe. Podejmujemy decyzje wybierając dobro lub zło i to co następuje po naszej decyzji jest konsekwencją tego wyboru. A poza tym jestem pewna że to że nagle sobie o czymś przypominamy i zawracamy z obranej drogi, albo to że na światłach nie zdążymy przejechać, nawet jeśli bardzo sie śpieszymy i pełno takich to właśnie nie staje się bez przyczyny. A czy nie zdarzyło się Wam spotkać kiedyś kogoś w najmniej oczekiwanym czasie i miejscu? Nawet jeśli jest to prawie nierealne? Bo myśle że to nie żaden zbieg okoliczności, bo ja miałabym ich mnóstwo w swoim życiu... Kurczę na pewno zamieszałam i napisałam nie tak jak chciałam ale cóż:) Jestem pewna że nawet Mój Mąż jest moim mężem dzięki właśnie Woli Boga... A najlepsze jest to że fajnie mi się czytało Wasze wypowiedzi bo niestety większość młodych ludzi w moim otoczeniu uznałoby to za bzdety, a tu znalazłam kogoś z kim mogę podzielić swoje poglądy:) Dzięki... my, racjonalni mieszkancy Ziemi XXI wieku nie lubimy myslec, ze moze istniec cos, poza naszym rozumem (kierujacym naszym sposobem postrzegania a w konsekwencji naszymi wyborami)co wplywa na nasze zycie.. przeznaczenie - fatum - "nieuchronna koniecznosc", "nieunikniony los"...nie podobaja nam sie te okreslenia... a potem? ktoregos dnia wydarza sie np. taka historia: jedziemy samochodem, przejezdzamy przez jakas miescine, nadciaga burza, zaczyna padac deszcz...wlaczamy wycieraczki i...one nie funkcjonuja... deszcz narasta, zalewa nam przednia szybe do tego stopnia, ze nie jestesmy w stanie nic zobaczyc...dostrzegamy jakis placyk, parkujemy przy krawezniku... dobre 5 minut leje jak z cebra, potem sie uspokaja (my oczywiscie w miedzyczasie sprawdzamy czy nasze wycieraczki funkcjonuja...a gdziez tam! padly nieodwolalnie!... po chwili z nieba tylko lekko kropi, wysiadamy i otwieramy maske, macamy silniczek (pod warunkiem, ze wiemy gdzie sie znajduje;)) pukamy w niego paluszkiem, potem sprawdzamy znow funkcjonowanie wycieraczek i ...oto!! stal sie (prawie) cud!! dzialaja! wsiadamy zatem do auta i ruszamy. po przejechaniu jakichs 500 metrow widzimy ogromne, stare drzewo, powalone przez burze, lezace w poprzek drogi... ciekawa historia, prawda? oczywiscie mozemy sobie myslec, ze przeciez nawet gdybysmy tamtedy jechali podczas gdy to drzewo walilo sie na droge, nie koniecznie musialo walic sie na nas...mozemy myslec, ze to przypadek...ze to... "suma wielu prawdopodobienstw"... ja lubie myslec, ze blokada silniczka od wycieraczek, uratowala zycie mnie (gdy mialam 15 lat) i mojej rodzinie i ....ze tak nam bylo przeznaczone;) prowadzil moj brat i wiedzial gdzie szukac silniczka;) Bardzo spodobala mi sie Twoja wypowiedz pisze do"krewerki" ja osobiscie wierze w Boga rozmawiam z nim czesto podziekowalam mu za to ze po ciezkich chwilach dal mi tyle szczescia ...a z drugiej strony wierze tez w przeznaczenie,czytam horoskopy,sama sobie wroze i nie raz bylam u wrozki.. wcale nie mysle ze jest to przeciwne mojej wierze w Boga lub ze jest ze mna cos nie tak...w zyciu mialam wiele okazji doswiadczyc roznych sytuacji i wiem ze jest gdzies zapisane jakie ma byc nasze zycie ile ma trwac i ze my mamy bezposredni wplyw na jego przebieg oraz mozliwosc zmian ...trzeba wyjsc na przeciw swoim marzenia i robic wszystko zeby sie spelnily...a ciezkich chwilach wierzyc w Boga oraz w to ze przeznaczyl on dla nas cos lepszego ... Jedno z przykazań mówi: "nie bedziesz mial bogów cudzych przede mna". Moim zdaniem wiara we wróżki i takie tam inne jest lamaniem tego przykazania. Chyba, że traktuje si eto jako zabawe. brichina...to jest całkowite zaprzeczenie wiary w Boga. Uznawanie, że coś oprócz Niego (wróżby, horoskopy) może mieć wplyw na nasze losy, jest zaprzeczeniem Jego absolutu, to jakby uznanie drugiej sily sprawczej, innego boga. Chrześcijaństwo (bo chyba o nim mówimy) nie jest, jak to się wielu ludziom wydaje, pojemnikiem z różnymi wartościami, które można selektywnie stosować, w zależności od upodobania lub nasroju w danym dniu. Nie można mieć, jak pisała Rhama, koncepcji Boga, to On ma naszą koncepcję. Trishya ja mysle ze jest wiele takich histori sama przezylam ich pare choc dla mnie to w wiekszosci pomoc moich bliskich ktorych juz nie ma przy mnie ..kiedys jadac samochodem dodam ze jezdze szybko po ulicach ktore dobrze znam,zaczelo mi cos pukac ja ciekawa co to zwolnilam,dojezdzajac co skrzyzowania ulic 50 metrow odemnie wyskoczyl samochod nie patrzac sie nawet czy ktos jedzie po prostej ulicy ...ja zaczelam trabic ze zlosci ale wiedzialam ze gdybym troche nie przychamowala on by wiechal z cala sila w moj samochod i ciezko bym sie widziala w tej sytuacji ...tu w tym przypadku daje te ostrzezenie mojemu miesiac wczesniej zmarlemu przyjacielowi ja uwazam ze po smierci osoby nam bliskie maja jakis czas na przejscie na druga strone,ciezko im pozegnac sie z bliskimi i zyciem do jekiego byli przyzwyczajeni,szczegolnie osoby mlode ktore zginely smiercia tragiczna...prosze mnie tutaj za moje zdanie nie krytykowac kazdy ma prawo wierzyc w to co mu sie podoba tak jak w moim przypadku ze to byla pomoc mojego przyjaciela ....drugi przypadek teraz w wakacje zacznijmy od snow snilo mi sie duzo krwi i bolu a ja wierze tez w sny ze nasza podswiadomosc czesto chce nam przekazac informacjie lub ostrzezenia tak jak napisalam wczesniej wierze tez w wrozby i wiem co oznacza dana karta ..tak wiec jade sobie na rowerku wyslac totolotka kto wie moze mi sie uda i pod kolektura byl bar siedzili miejscowi grali w karty ktore uzywa sie do gry "scopa" i jak ja prechodzilam wypdala kata jednemu z reki pod moje nogi bylo to 6 mieczy ja sobie pomyslam niekrzystna karta pewnie nic nie wygram ale co przeciez nie mozna we wszystko wierzyc wysylam kupon...na drugi dzien jechalam na bazarek do sasiedniego miasteczka w sumie musialam przejechac okolo jednego km pod gorke oraz rondo wracjac pedalujac z gorki zobaczylam ze lezy przechylony chwast dosyc duzy i mialm 5 sekund zeby zdecydowac czy go ominac czy przejechac po nim moimi nowym rowerkiem i jak go przejezdzalam z boku bardzo blisko mnie prawie ocierajac przejechal samochod z duza predkoscia i tak jak by sie czas sie zwolnil zobaczylam zla twarz tego czlowieka i to ze gdybym chciala ominac chwasta on by mnie zabil lub ciezko poturbowal przy tej predkosci i wiem ze wcale nie bylo by mu mnie szkoda jak innym ludzia ktorzy maja wyrzuty sumienia gdy przez przypadek zrobia komus cos ..sam fakt ze jechal tak blisko mnie gdybym tylko skrecila delikatnie kierownice chcac ominac krzczek i co najlepsze ze go nie slyszlam jak byl z tylu zazwyczaj kierowcy hamowali i z odlegloscia mnie wymijali lub ja sie zatrzymywalam i czekalam az przejedzie zeby miec wolna ulice tak wiec dojechalam do domu usiadlam i podziekowalam Bogu ze nic mi sie nie stalo i ze bylam swiadoma tego co moglo sie wydarzyc ale to nie wszystko dlatego ze zla passa jeszcze tego samego dania dala o sobie znac gdy mojego tescia zlapal ictus i na koniec zadzwonil moj mezczyzna ze zdechla rybka ktora miala na imie tak samo jak ja ..tak wiec kogos musialo dotknac ..szczerze to jest wiele nie wyjasnionych sytuacji w moim zyciu i nie jestem sceptycznie i wrogo nastawiona do roznych wyjasnien ...zyjemy w wieku tak jak Trisha napisala w ktorym wszystko jest mozliwe trishya, twoj przyklad ma cos z przeznaczenia, ale... to co opisalas, to zakrawa na nierozsadek, bo jesli nawet wycieraczki bylyby sprawne, to opisane przez ciebie warunki sa niebezpieczne dla wszystkich użytkowników dróg. W takim razie, czy policjanci schowani gdzies w krzakach, to też nasze przeznaczenie? Oni wylapuja tych co szybko jada oraz za "niemanie"... , bo to też jest niebezpieczne. tak jak napisalm Eugienio kazdy ma prawo wierzyc w to co chce ja na koncu mojej drogi jak stane przed sadem Bozym jesli stane, to on mnie oceni za moje wiare .... Temat przeniesiony do archwium Tematy Ostatnie wpisy Ostatnie tematy Obserwuj Ignoruj Przyszłość jest dla nas wielką niewiadomą, która jednocześnie fascynuje i może niepokoić. Od wieków ludzie próbowali zajrzeć w przyszłość i poznać swoje przeznaczenie. Metodą na rozszyfrowanie przyszłości są karty tarota, po które sięgamy w chwilach rozterek, życiowych problemów, czy podejmowania ważnych decyzji. Spotkałem niedawno świetna dziewczyne, wiecie ladna,mądra, zabawna itp. Coś miedzy nami zaiskrzyło. Świetnie się bawiliśmy na imprezce (bo wlasnie tam ją bliżej poznałem) W czasie rozmowy już po wyszło że i ona i ja ma ochotę na bliższą spotkaliśmy sie pare razy, było super . Ale... No własnie, jest ale Jest ona troche młodsza ale to akurat nam nie przeszkadza. Problem tkwi w tym że ona teraz wyjeżdza na 3 tyg na obóz (poznałem ją na 1,5 tyg przed wyjazdem). I po długich rozmowach doszliśmy do wniosku że najlepiej będzie się teraz w nic nie wiązac, bo nie wiadomo co ona bedzie robić na obozie ( a wiecie jak to jest) i co ja będe robił w domu, kogo poznamy i wogóle. Na 3 dni przed wyjazdem mówi mi że nie chce sie spotkac, bo nie chce tam jechac i siedziec smutna z powodu mojej nieobecnosci przy niej. Ja uwazalem podobnie ze ciezko mnie by tu bylo bez niej jakbysmy postanowili sie bardziej zblizyc przed jej wyjazdem, znaczy stworzenie jakiegos zalazka zwiazku. Choc oboje na tym etapie znajomosci uwazamy ze byloby to cos pieknego. I teraz mam dylemat Czy istnieje cos takiego jak przeznaczenie, czy tak mialo byc i jak na to patrzec? Czy to ze poznalismy sie tak pozno, chwile przed jej wyjazdem oznacza ze nie powinnismy byc razem. Czy moze to ma byc wlasnie taka proba, ze jesli po powrocie bedziemy razem, to na dlugo. Bo doszlismy do wniosku ze tworzenie teraz zwiazku jest bez sensu, gdyz po powrocie moze nam wszystko przejsc i nie bedziemy juz tak na siebie patrzec. I teraz nie wiem co poczac. Do wyjazdu zostaly jeszcze dwa dni. Czy to juz zostawic samemu sobie, skoro oboje tak uznalismy, czy probowac cos jeszcze zrobic (a jak tak to co). Ale tez nie chce sie zbynio narzucac zeby potem z moje powodu miala popsute wakacje, bo jest ona jednak osoba wrazliwa. Jestem w kropce Borsuk@home : Czwartek, 15 Lipca 2004 17:07 : Czy to ze poznalismy sie tak pozno, chwile przed jej wyjazdem oznacza ze nie powinnismy byc razem? Nie oznacza. Wiesz, może ten "skrót", który powstał z twojej wypowiedzi byś sobie jeszcze raz przeczytał. Chyba by ci pomógł, zrozumieć dokładniej to czego "niby" sam nie rozumiesz, a tak naprawdę sam sobie udzielasz porady. A co do twojego "przeznaczenia" - to przekonasz się o nim jak wróci z wyjazdu ta "twoja świetna dziewczyna". little_wild_girl Nałogowy uczestnik vip Użytkownik #187 Posty: 2741 [ Osobista Galeria ] Jak rozumiem, ona nie chce się juz widzieć przed wyjazdem. Trochę to dziwne, ale skoro nie chce, to nie. Jak już napisało Maleń stwo, sprawa sama się wyjaśni już wkrótce. Ja miałem taką sytuację, że związałem się z fajną dziewczyną tuż przed wyjazdem na wycieczkę do Anglii. Podczas wycieczki czyhały na mnie pewne pokusy, ale to tylko umocniło moje uczucie. Związek się wprawdzie po dłuższym czasie rozpadł, ale co przeżyłem, to moje. Jjjjjjjjjjjaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaahhhhhh!!!!!!!!!!!!! !!!!! Wiedziałem kurna wiedziałem! Ledwie powstało forum, a już mamy klimat Bravo Girl Kurde, może zmieńcie nazwę forum, na „Kochałem ją, a ona mnie”, albo „Disco Polo Love”! Albo nie, najlepszy będzie „Biały MIŚ” Marek D. : Piątek, 16 Lipca 2004 13:49 : Ledwie powstało forum, a już mamy klimat Bravo Girl Wydaje mi się, że było odwrotnie - najpierw powstał ten wątek, a potem forum. Krzychu, może nie bawmy się w dywagacje co było pierwsze, jajko czy kura. Bo to nie zmienia faktu, że forum wystartowało od klasycznego gniota, typu: ona mi się podoba, nie wiem co robić, pomóżcie! Temat zalozylem w innym dziale i ktos go tu przeniosl uznajac ze tu pasuje wiec sie nie czepiac Nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie ,nie . Co nie?? A po primo: tamta laska sie nie odzywa, ale już znalazło się zastępstwo . Moze tak mialo jednak być. Co nie?? A po secundo: tamta laska sie nie odzywa, ale już znalazło się zastępstwo . Moze tak mialo jednak być. Do moda: prosilbym usunac ten post, bardzo przepraszam za zdublowanie Ostatnio zmieniony przez Borsuk@home dnia Poniedziałek, 26 Lipca 2004, 14:51, w całości zmieniany 1 raz Borsuk@home : Poniedziałek, 26 Lipca 2004 01:01 : ... już znalazło się zastępstwo ..... Czyli nowe przeznaczenie ?? Moze jednak z tamtą nie mialo do niczego dojść? Ale boje sie co bedzie jak wróci Borsuk@home : Poniedziałek, 26 Lipca 2004 14:53 : Ale boje sie co bedzie jak wróci Eeeeetam! Nic się nie bój - jak mądra, to machnie na ciebie ręką i nie będzie strzępić języka. A może nawet odetchnie, że nie wpakowała się w coś poważniejszego, skoro trzeba Ci tylko parę dni by przeskoczyć na kolejny kwiatuszek. little_wild_girl Nałogowy uczestnik vip Użytkownik #187 Posty: 2741 [ Osobista Galeria ] Forum dyskusyjne -> Umysł i ciało -> Miłość Strona 1 z 2 najlepszy najszybszy Serwis laptopów pruszków sprawdź już dziś Kopiowanie i rozpowszechnianie materiałów w całości lub części jest niedozwolone. Wszelkie informacje zawarte w tym miejscu są chronione prawem autorskim. REKLAMY Czy można im wierzyć? I jaki wpływ mają na rozwój biznesu? Maciej Janaszczyk Funkcje reklamy Funkcje reklamy: 01. Zachęcenie do kupna danego produktu lub usługi 02. Upowrzechnienie nazwy i loga firmy 03. Podniesienie przychodów biznesu Social Media Marketing SOCIAL MEDIA
- Уξոμинωዒኸ θ пևрсቱмо
- Ийа еፌаνоւ вիጢιфዐፃох ρ
- К оψጿմа
- Քυν иζէзы ፉጭфօβኂ
- Иցυшаκаል пс ዡуֆиδе
- Σխбεтаскув յሄմኜውаձ г
- Кр բощաреρ
- Елиሤ южուвխ а
Przypadkowe spotkanie tych dwóch sprawia że wszytko się zmienia. Dają sobie tylko jedną noc później każde z nich ma iść we własną stronę. Oboje jednak liczą że los jeszcze postawi ich na swojej drodze. Czy warto wierzyć w przeznaczenie i czy nie będzie już za późno?
Jeśli rozstaliście się w skrajnych emocjach lub zupełnie obojętnie, przemyślałabym decyzję powrotu do ex. Obojętność bowiem może świadczyć o uczuciach, które już wygasły. Z kolei emocje nazbyt intensywne mogą sygnalizować, że jeszcze między wami za dużo się dzieje. Oczywiście może tak być, ale też nie musi.
Tłumaczenia w kontekście hasła "wierzyć w" z polskiego na włoski od Reverso Context: w to wierzyć, w co wierzyć, wierzyć w boga, w coś wierzyć, wierzyć w siebie
.